środa, 25 czerwca 2014

Rozdział 4.

Podczas wykładu co chwila sprawdzałam godzinę, gotowa zebrać się i podejść do niego. Planowałam by po wykładzie przywitać się z Kriss'em. Nadęta baba od botaniki przyglądała mi się uważnie jakby rozmyślała o tym kiedy mnie powiesi. Rozglądałam się po sali, kiedy ujrzałam wpatrującego się we mnie Kriss'a . Był nieco zdziwiony, ale uśmiechnął się do mnie. Zanim się obejrzałam gadałam z nim na korytarzu o starych czasach. Tak nam się dobrze rozmawiało.. ale kompletnie zapomniałam o Mike'u!  

- Zdzwonimy się, ok ? - rzuciłam i pobiegłam na ekologię i ochronę środowiska.


                                                            ▼▲▼▲▼▲



Skończywszy kolację zabrałam się do powtórki materiału, który składał się z kilku linijek tekstu, bo więcej nie byłam w stanie sobie przypomnieć. Właśnie rzucałam zeszytem w podłogę kiedy w drzwiach stanęła mama.

- Masz gościa. - powiedziała z wyraźnym zaskoczeniem  i zaprosiła gestem ręki do środka Kriss'a.

- Cześć ! Jestem za wcześnie ? - wypalił z czarującym uśmiechem.

-  Nie, oczywiście, że nie. - odpowiedziałam i usiedliśmy przy moim małym białym stoliku przy oknie.

- Wciąż masz tą książkę ? -zapytał wskazując na ,, Białego Kła'', którego dostałam od taty na urodziny.
Odkąd nauczyłam się czytać, czytam tą książkę co roku. Jest jedną z moją ulubionych, zawsze chodziłam z nią wszędzie i zakreślałam ulubione fragmenty. 

- I wciąż ją czytam. - odpowiedziałam z uśmiechem. 

Wstałam i położyłam ciastka na stoliku kontynuując naszą rozmowę z południa. 



                                                                                   ▼▲▼▲▼▲



Następnego ranka obudziłam się w czyimś salonie na  dywanie wśród pustych butelek po piwie i z wielkim bólem głowy. Obok mnie leżało z kilka osób, które prawdopodobnie poznałam poprzedniego wieczoru. Rozpoznałam Kriss'a obok jakiegoś szatyna przebranego za różowego królika, którego głowa wisiała na lampie. Byłam w szoku, kiedy dowiedziałam się całej historii.

- Pamiętasz jak odprowadzałaś mnie na dół ? Po tym zaproponowałem Ci, że jest tu impreza i że możemy iść. Zgodziłaś się  i przyszliśmy . - opowiadał Kriss kiedy ja łykałam tabletki na ból głowy. - Mało tego byłaś jedną z najbardziej pijących i najwięcej tańczących. To ty wymyśliłaś, żeby zaprosić Mike'a . 

Spojrzałam na niego z przerażonym wzrokiem, o mało nie wypluwając na niego wody,którą właśnie połykałam.

- CO ??

Mike nigdy nie lubił imprezować, był raczej spokojnym, cichym i miłym kumplem. Zawsze wydawał się być przeciwny każdej mocniejszej imprezie. 

- Przyszedł ? - zapytałam, a on westchnął i zaczął opowiadać gorszą część wczorajszego wieczoru.

                                                         ▼▲▼▲▼▲


czwartek, 1 maja 2014

Rozdział 3 .

Stałam w oknie spoglądając na mój ogród w deszczu. Zawsze to robiłam, gdy rankiem padał deszcz, krople wody ociekały prędko po szybie. Usiadłam przy biurku i wkuwałam notatki z wykładu. Studentka, pomyślałam z dumą. Nagle z dołu rozległ się głos wołającej mnie mamy. Zbiegłam na dół i ujrzałam mamę rozmawiającą z Michałem. Oboje spojrzeli na mnie z uśmiechem, gdy podeszłam bliżej nich. Mama patrząc na mnie wysyłała mi jakby telepatycznie swoje myśli. Mówiła wzrokiem : ,, Jak się cieszę, że znów jesteście tutaj razem. Że MY jesteśmy tu szczęśliwe.'' Otóż moja ukochana mama po trudnym - przynajmniej dla mnie - rozwodzie z tatą poznała Tymona i jest z nim strasznie szczęśliwa. Chciałabym być tak szczęśliwa jak ona. Ale teraz kierowałam się na niezwykle zwykły i nieromantyczny wykład ze starą babą, która myśli, że jej wykłady są takie interesujące. Michał miał zajęcia razem ze mną i co rano przychodził po mnie. Znów był moim najlepszym przyjacielem, choć może nie wtedy, gdy naśmiewa się z mojej zamyślonej miny. :) Weszliśmy do sali i usiedliśmy obok siebie. Po nas wtoczyła się grupa roześmianych przyjaciół. Sprawiali wrażenie, że ta przyjaźń jest tylko na pokaz, bo odkąd  usiedli odwracali od siebie wzrok z pogardą. Po nich szedł dziarskim krokiem Krzysiek . Nie wiem jak ja go poznałam, bo strasznie się zmienił ale najbardziej zdziwił mnie jego zarost. Zawsze miałam do tego słabość,a zwłaszcza do niego. Nie zobaczył mnie, ale usiadł przede mną. Wiem, że to dziwnie zabrzmi, ale ucieszyło mnie to, że akurat tutaj usiadł. Czułam jego obecność, co przyprawiało mnie o motylki w brzuchu. Michał spoglądał co chwila na mnie, ale nawet wtedy nie mogłam oderwać od niego wzroku.




PS : Od następnego rozdziału :
Michał - Mike
Krzysiek - Kriss 
:)

środa, 16 kwietnia 2014

Rozdział 2 .

Kilka dni później znów czułam się tu jak w domu. Stwierdziłam, że będę kontynuować tutaj studia, chcę być architektem ogrodów. To takie niesamowite. Zawsze o tym marzyłam, gdy tu mieszkałam. W poniedziałek wybrałam się do mojego starego gimnazjum. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia dlaczego.  Kiedy odwiedziłam wszystkich moich dawnych nauczycieli, byłam mile zaskoczona jak ciepło mnie powitali. Opowiedziałam wszystkim co się ze mną działo przez ten cały czas i o moich planach ze studiami. O dziwo większość z nich poparło ten pomysł i pełna zadowolenia poszłam na moje wymarzone studia. 

                                      
▼▲▼▲▼▲


 Od kiedy przyjechałam, na nowo zaprzyjaźniłam się z Michałem. Zazwyczaj spacerowaliśmy wokół ogromniej, przedpotopowej wierzby płaczącej. Kiedy mieliśmy po 10 lat na jej gałęzi przymocowaliśmy małą platformę. To była nasza baza, którą dzieliliśmy z bandą starszaków. Do dziś pamiętam, że podkochiwałam się w jednym z nich. Miał na imię Krzysiek. Zawsze spontaniczny i spokojny, wysoki chłopak o mocnej budowie. To cały on. Był jednym z tych, co rządzili wszystkim. Wspomniałam o nim na spacerze z Michałem, ale odbiegł od tematu. Powiedział mi tylko, że razem studiują i że nie mają za dobrych kontaktów. Nie pytałam już więcej, nie chciałam go speszyć. Był dalej tym starym Michałem, tylko bardziej skrytym, co nigdy do niego nie pasowało. No i oczywiście bardziej przystojnym :) Ale cóż.. Ja też się zmieniłam. Ciemniejsze włosy, o głowę wyższa i dużo szczuplejsza. Jak to powiedział Michał : ,,Tylko oczy Ci się nie zmieniły. '' , po czym uśmiechnął się do mnie. Przyłapałam się na tym, że patrzyłam tylko na jego liczne uśmiechy. 

                                       
▼▲▼▲▼▲


piątek, 4 kwietnia 2014

Rozdział 1.

Gdy przybyłam do Cherterfield byłam wniebowzięta tak zaskakującą zmianą. Budynki odnowione, fontanna na rynku, a sklepiki ciągnęły się wzdłuż głównej ulicy. Ostatni raz tutaj byłam jako 15-latka. Wszystko się zmieniło. Ludzie nawet zaczęli być mili, co w tym miasteczku było dość rzadkie. Jako miła nastolatka byłam wrednie traktowana przez sąsiadów, choć nigdy nie mogłam przestać  kochać tego miasta. Wystarczyło kilka kroków, a stało się na brzegu pól. Zawsze wiatr dmuchał w żniwa,słońce przygrzewało, a ja latałam między zbożem.Wciąż kocham to miejsce.


▼▲▼▲▼▲

Spacerowałam z lekkością po centrum wracając pamięcią do młodzieńczych chwil, które tu spędziłam. Widziałam siebie siedzącą na tej ławce z przyjaciółmi, których później musiałam opuścić. Niestety. Po tym jak moi rodzice oznajmili, że się rozwodzą, opuściłam to miejsce. Dosłownie. Zostawiłam to mój gniew, moje problemy, ale też i dobre chwile. Teraz gdy wróciłam zastałam tylko dobre wspomnienia, jakbym wypakowała tylko takie ze starego zakurzonego kufra. 


 ▼▲▼▲▼▲

W końcu dotarłam do mojego starego domu. Był duży, choć nie tak wielki ja go zapamiętałam, obrośnięty bluszczem, a deski wokół okien zaczynały odchodzić. Westchnęłam. Stałam przed starą, zardzewiałą furtką i przyglądałam się okolicy. Nie mogłam uwierzyć, że znów tu mieszkam. W ogródku sąsiadów było naprawdę ślicznie. Zadbane grządki, kolorowe kwiaty i wycięte na wzór chojaki. Z werandy dobiegał odgłos radia,a przyrządy ogrodnicze leżały przy ogrodzeniu. Postać, którą uznałam za figurę powstała i obróciła się ku mnie. Był to uroczy blondyn z niebieskimi oczyma, które wlepił zdziwiony we mnie. 

- Cześć. - powiedział do mnie zmieszany.- Wróciłaś.

Spojrzałam na niego pytająco kompletnie go nie poznając. Ani trochę. Choć sprawiał przyjazne i znajome wrażenie nie odpowiedziałam mu od razu. Przeskalowałam go wzrokiem. Skądś go znałam, tylko skąd ?

- Cześć. - odpowiedziałam z uśmiechem, ale odeszłam. Usiadłam na werandzie, na mojej starej huśtawce, zmontowaną przez mojego tatę. Chłopak w zielonych ogrodniczkach okrążył ogródki i wszedł na mój teren. 

- Nie poznajesz mnie ? - skinął do mnie głową, ale ja byłam zbyt zajęta wpatrywaniem się w jego czarująco rozczochrane, blond włosy. 

- Jestem Michał. - powiedział, a mi do głowy powróciły wszystkie wspólne wspomnienia. Przypomniałam sobie jak jeździliśmy razem na wakacje, jak siedziałam z nim podczas monotonnych lekcji biologii, jak jeździliśmy wspólnie na rowerach. Przypomniałam sobie wszystko. Pamiętałam jak mu było przykro, kiedy wyjeżdżałam. Michał. Mój Michał. 

- Oczywiście, że Cię pamiętam, przyjacielu. - rzekłam, przytulając się do niego.

▼▲▼▲▼▲