Podczas wykładu co chwila sprawdzałam godzinę, gotowa zebrać się i podejść do niego. Planowałam by po wykładzie przywitać się z Kriss'em. Nadęta baba od botaniki przyglądała mi się uważnie jakby rozmyślała o tym kiedy mnie powiesi. Rozglądałam się po sali, kiedy ujrzałam wpatrującego się we mnie Kriss'a . Był nieco zdziwiony, ale uśmiechnął się do mnie. Zanim się obejrzałam gadałam z nim na korytarzu o starych czasach. Tak nam się dobrze rozmawiało.. ale kompletnie zapomniałam o Mike'u!
- Zdzwonimy się, ok ? - rzuciłam i pobiegłam na ekologię i ochronę środowiska.
▼▲▼▲▼▲
Skończywszy kolację zabrałam się do powtórki materiału, który składał się z kilku linijek tekstu, bo więcej nie byłam w stanie sobie przypomnieć. Właśnie rzucałam zeszytem w podłogę kiedy w drzwiach stanęła mama.
- Masz gościa. - powiedziała z wyraźnym zaskoczeniem i zaprosiła gestem ręki do środka Kriss'a.
- Cześć ! Jestem za wcześnie ? - wypalił z czarującym uśmiechem.
- Nie, oczywiście, że nie. - odpowiedziałam i usiedliśmy przy moim małym białym stoliku przy oknie.
- Wciąż masz tą książkę ? -zapytał wskazując na ,, Białego Kła'', którego dostałam od taty na urodziny.
Odkąd nauczyłam się czytać, czytam tą książkę co roku. Jest jedną z moją ulubionych, zawsze chodziłam z nią wszędzie i zakreślałam ulubione fragmenty.
- I wciąż ją czytam. - odpowiedziałam z uśmiechem.
Wstałam i położyłam ciastka na stoliku kontynuując naszą rozmowę z południa.
▼▲▼▲▼▲
Następnego ranka obudziłam się w czyimś salonie na dywanie wśród pustych butelek po piwie i z wielkim bólem głowy. Obok mnie leżało z kilka osób, które prawdopodobnie poznałam poprzedniego wieczoru. Rozpoznałam Kriss'a obok jakiegoś szatyna przebranego za różowego królika, którego głowa wisiała na lampie. Byłam w szoku, kiedy dowiedziałam się całej historii.
- Pamiętasz jak odprowadzałaś mnie na dół ? Po tym zaproponowałem Ci, że jest tu impreza i że możemy iść. Zgodziłaś się i przyszliśmy . - opowiadał Kriss kiedy ja łykałam tabletki na ból głowy. - Mało tego byłaś jedną z najbardziej pijących i najwięcej tańczących. To ty wymyśliłaś, żeby zaprosić Mike'a .
Spojrzałam na niego z przerażonym wzrokiem, o mało nie wypluwając na niego wody,którą właśnie połykałam.
- CO ??
Mike nigdy nie lubił imprezować, był raczej spokojnym, cichym i miłym kumplem. Zawsze wydawał się być przeciwny każdej mocniejszej imprezie.
- Przyszedł ? - zapytałam, a on westchnął i zaczął opowiadać gorszą część wczorajszego wieczoru.
▼▲▼▲▼▲