czwartek, 1 maja 2014

Rozdział 3 .

Stałam w oknie spoglądając na mój ogród w deszczu. Zawsze to robiłam, gdy rankiem padał deszcz, krople wody ociekały prędko po szybie. Usiadłam przy biurku i wkuwałam notatki z wykładu. Studentka, pomyślałam z dumą. Nagle z dołu rozległ się głos wołającej mnie mamy. Zbiegłam na dół i ujrzałam mamę rozmawiającą z Michałem. Oboje spojrzeli na mnie z uśmiechem, gdy podeszłam bliżej nich. Mama patrząc na mnie wysyłała mi jakby telepatycznie swoje myśli. Mówiła wzrokiem : ,, Jak się cieszę, że znów jesteście tutaj razem. Że MY jesteśmy tu szczęśliwe.'' Otóż moja ukochana mama po trudnym - przynajmniej dla mnie - rozwodzie z tatą poznała Tymona i jest z nim strasznie szczęśliwa. Chciałabym być tak szczęśliwa jak ona. Ale teraz kierowałam się na niezwykle zwykły i nieromantyczny wykład ze starą babą, która myśli, że jej wykłady są takie interesujące. Michał miał zajęcia razem ze mną i co rano przychodził po mnie. Znów był moim najlepszym przyjacielem, choć może nie wtedy, gdy naśmiewa się z mojej zamyślonej miny. :) Weszliśmy do sali i usiedliśmy obok siebie. Po nas wtoczyła się grupa roześmianych przyjaciół. Sprawiali wrażenie, że ta przyjaźń jest tylko na pokaz, bo odkąd  usiedli odwracali od siebie wzrok z pogardą. Po nich szedł dziarskim krokiem Krzysiek . Nie wiem jak ja go poznałam, bo strasznie się zmienił ale najbardziej zdziwił mnie jego zarost. Zawsze miałam do tego słabość,a zwłaszcza do niego. Nie zobaczył mnie, ale usiadł przede mną. Wiem, że to dziwnie zabrzmi, ale ucieszyło mnie to, że akurat tutaj usiadł. Czułam jego obecność, co przyprawiało mnie o motylki w brzuchu. Michał spoglądał co chwila na mnie, ale nawet wtedy nie mogłam oderwać od niego wzroku.




PS : Od następnego rozdziału :
Michał - Mike
Krzysiek - Kriss 
:)