Gdy przybyłam do Cherterfield byłam wniebowzięta tak zaskakującą zmianą. Budynki odnowione, fontanna na rynku, a sklepiki ciągnęły się wzdłuż głównej ulicy. Ostatni raz tutaj byłam jako 15-latka. Wszystko się zmieniło. Ludzie nawet zaczęli być mili, co w tym miasteczku było dość rzadkie. Jako miła nastolatka byłam wrednie traktowana przez sąsiadów, choć nigdy nie mogłam przestać kochać tego miasta. Wystarczyło kilka kroków, a stało się na brzegu pól. Zawsze wiatr dmuchał w żniwa,słońce przygrzewało, a ja latałam między zbożem.Wciąż kocham to miejsce.
▼▲▼▲▼▲
Spacerowałam z lekkością po centrum wracając pamięcią do młodzieńczych chwil, które tu spędziłam. Widziałam siebie siedzącą na tej ławce z przyjaciółmi, których później musiałam opuścić. Niestety. Po tym jak moi rodzice oznajmili, że się rozwodzą, opuściłam to miejsce. Dosłownie. Zostawiłam to mój gniew, moje problemy, ale też i dobre chwile. Teraz gdy wróciłam zastałam tylko dobre wspomnienia, jakbym wypakowała tylko takie ze starego zakurzonego kufra.
▼▲▼▲▼▲
W końcu dotarłam do mojego starego domu. Był duży, choć nie tak wielki ja go zapamiętałam, obrośnięty bluszczem, a deski wokół okien zaczynały odchodzić. Westchnęłam. Stałam przed starą, zardzewiałą furtką i przyglądałam się okolicy. Nie mogłam uwierzyć, że znów tu mieszkam. W ogródku sąsiadów było naprawdę ślicznie. Zadbane grządki, kolorowe kwiaty i wycięte na wzór chojaki. Z werandy dobiegał odgłos radia,a przyrządy ogrodnicze leżały przy ogrodzeniu. Postać, którą uznałam za figurę powstała i obróciła się ku mnie. Był to uroczy blondyn z niebieskimi oczyma, które wlepił zdziwiony we mnie.
- Cześć. - powiedział do mnie zmieszany.- Wróciłaś.
Spojrzałam na niego pytająco kompletnie go nie poznając. Ani trochę. Choć sprawiał przyjazne i znajome wrażenie nie odpowiedziałam mu od razu. Przeskalowałam go wzrokiem. Skądś go znałam, tylko skąd ?
- Cześć. - odpowiedziałam z uśmiechem, ale odeszłam. Usiadłam na werandzie, na mojej starej huśtawce, zmontowaną przez mojego tatę. Chłopak w zielonych ogrodniczkach okrążył ogródki i wszedł na mój teren.
- Nie poznajesz mnie ? - skinął do mnie głową, ale ja byłam zbyt zajęta wpatrywaniem się w jego czarująco rozczochrane, blond włosy.
- Jestem Michał. - powiedział, a mi do głowy powróciły wszystkie wspólne wspomnienia. Przypomniałam sobie jak jeździliśmy razem na wakacje, jak siedziałam z nim podczas monotonnych lekcji biologii, jak jeździliśmy wspólnie na rowerach. Przypomniałam sobie wszystko. Pamiętałam jak mu było przykro, kiedy wyjeżdżałam. Michał. Mój Michał.
- Oczywiście, że Cię pamiętam, przyjacielu. - rzekłam, przytulając się do niego.