▼▲▼▲▼▲
Od kiedy przyjechałam, na nowo zaprzyjaźniłam się z Michałem. Zazwyczaj spacerowaliśmy wokół ogromniej, przedpotopowej wierzby płaczącej. Kiedy mieliśmy po 10 lat na jej gałęzi przymocowaliśmy małą platformę. To była nasza baza, którą dzieliliśmy z bandą starszaków. Do dziś pamiętam, że podkochiwałam się w jednym z nich. Miał na imię Krzysiek. Zawsze spontaniczny i spokojny, wysoki chłopak o mocnej budowie. To cały on. Był jednym z tych, co rządzili wszystkim. Wspomniałam o nim na spacerze z Michałem, ale odbiegł od tematu. Powiedział mi tylko, że razem studiują i że nie mają za dobrych kontaktów. Nie pytałam już więcej, nie chciałam go speszyć. Był dalej tym starym Michałem, tylko bardziej skrytym, co nigdy do niego nie pasowało. No i oczywiście bardziej przystojnym :) Ale cóż.. Ja też się zmieniłam. Ciemniejsze włosy, o głowę wyższa i dużo szczuplejsza. Jak to powiedział Michał : ,,Tylko oczy Ci się nie zmieniły. '' , po czym uśmiechnął się do mnie. Przyłapałam się na tym, że patrzyłam tylko na jego liczne uśmiechy.
▼▲▼▲▼▲