środa, 16 kwietnia 2014

Rozdział 2 .

Kilka dni później znów czułam się tu jak w domu. Stwierdziłam, że będę kontynuować tutaj studia, chcę być architektem ogrodów. To takie niesamowite. Zawsze o tym marzyłam, gdy tu mieszkałam. W poniedziałek wybrałam się do mojego starego gimnazjum. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia dlaczego.  Kiedy odwiedziłam wszystkich moich dawnych nauczycieli, byłam mile zaskoczona jak ciepło mnie powitali. Opowiedziałam wszystkim co się ze mną działo przez ten cały czas i o moich planach ze studiami. O dziwo większość z nich poparło ten pomysł i pełna zadowolenia poszłam na moje wymarzone studia. 

                                      
▼▲▼▲▼▲


 Od kiedy przyjechałam, na nowo zaprzyjaźniłam się z Michałem. Zazwyczaj spacerowaliśmy wokół ogromniej, przedpotopowej wierzby płaczącej. Kiedy mieliśmy po 10 lat na jej gałęzi przymocowaliśmy małą platformę. To była nasza baza, którą dzieliliśmy z bandą starszaków. Do dziś pamiętam, że podkochiwałam się w jednym z nich. Miał na imię Krzysiek. Zawsze spontaniczny i spokojny, wysoki chłopak o mocnej budowie. To cały on. Był jednym z tych, co rządzili wszystkim. Wspomniałam o nim na spacerze z Michałem, ale odbiegł od tematu. Powiedział mi tylko, że razem studiują i że nie mają za dobrych kontaktów. Nie pytałam już więcej, nie chciałam go speszyć. Był dalej tym starym Michałem, tylko bardziej skrytym, co nigdy do niego nie pasowało. No i oczywiście bardziej przystojnym :) Ale cóż.. Ja też się zmieniłam. Ciemniejsze włosy, o głowę wyższa i dużo szczuplejsza. Jak to powiedział Michał : ,,Tylko oczy Ci się nie zmieniły. '' , po czym uśmiechnął się do mnie. Przyłapałam się na tym, że patrzyłam tylko na jego liczne uśmiechy. 

                                       
▼▲▼▲▼▲